Nie chodzi o ładne zdjęcia. Chodzi o to, żeby za dziesięć lat móc pokazać córce, jak wyglądała, kiedy miała dwa lata i biegała po parku z gałązką w ręku. Żeby syn mógł zobaczyć, jak wyglądał jego pierwszy roczek, nie na rozmazanym zdjęciu z telefonu, ale na zdjęciu, które naprawdę coś pokazuje.
Telefon robi tysiące zdjęć, ale rzadko trafia się wśród nich kadr, przy którym naprawdę zatrzymujesz wzrok. Sesja zdjęciowa dla dzieci w Warszawie to decyzja, że ten etap życia dziecka zasługuje na coś trwałego.
Mam rodziny, które fotografuję od ciąży. Dzieci, które pierwszy raz widziałem jako noworodki, a teraz same biegną do aparatu. Mama powiedziała mi kiedyś po sesji rodzinnej, że to pierwsze wspólne zdjęcie z córką od miesięcy, bo telefon jest pełen zdjęć dziecka, ale jej samej na żadnym nie ma. To jest dokładnie ten moment, dla którego to robię.









